Resident Evil

 

Platformy

  2002 - GameCube

  Opis. wersja: NGC

 

Ocena

  Grafika: 9
  Muzyka: 10
  Grywalność: 10
  Pomysł: 9

  Ogólnie: 9.5


 

WSTĘP, CZYLI POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

wrzesień 2001

Po świecie krążą plotki dotyczące ponownego wydania pierwszej części RE na konsolę GameCube firmy Nintendo... Gra nie ma być zwykłą konwersją z PlayStation, lecz ma być czymś w rodzaju remake'u, czyli odnowioną pod względem grafiki, muzyki, a także fabuły wersją RE... Wszyscy pukają się w głowę, czemu Capcom zdecydował się na taki ruch, a ponadto zastanawiają się czy gra wydana przecież na niezbyt rokującą na przyszłość konsolę odniesie sukces jak poprzednie części...


listopad / grudzień 2001

Na stronie Capcom'u pojawiają się bardzo ciekawe i interesujące filmy oraz screeny prezentujące możliwości silnika graficznego gry (dział Multimedia). Wszyscy są w szoku... I ja też... Oglądając je niedowierzałem swoim oczom: grafika przepiękna, wręcz fotorealistyczna, genialna muzyka, niesamowity klimat... Trailer reklamujący nową część RE po prostu jest tak niesamowicie wykonany, że każdy, nawet najmniejszy fan RE wiedział, że jest to krok milowy dla tejże serii... Jednym słowem: rewolucja !!! Moim jedynym marzeniem jest GameCube i RE...


kwiecień 2003

Minęło prawie półtora roku odkąd zamarzyło mi się najmłodsze dziecko firm Capcom i Nintendo... I więcej czasu czekać nie mogłem... GameCube wkradł się niespodziewanie do mojego domu, a niedługo później upragniony RE Remake... Po chwili już wiedziałem, że zakup GaCka i RE to był strzał w dziesiątkę... Jedyna słuszna decyzja... :)


CO W TRAWIE PISZCZY, CZYLI CZY CAPCOM DAŁ NAM TO, CO OBIECAŁ ???

Historia opowiedziana w nowej wersji Resident Evil jest prawie identyczna jak ta, którą zastaliśmy w oryginalnym Residencie, ale dodane szczegóły przebijają wszystko to, co dotychczas wiedzieliśmy na temat złej strony Umbrella'i i jej pracowników... Mamy więc na nowo opowiedzianą historię Oddziału S.T.A.R.S., składającego się z dwóch drużyn: Alpha i Bravo, która to zaczęła się od wysłania 23 lipca 1998 roku drużyny Bravo do Lasu Raccoon w celu zbadania tajemniczych morderstw popełnianych na ludziach. W stosunku do oryginalnej, pierwszej części, możemy zagłębić się w szczegółach dotyczących prac William'a Birkin'a nad Wirusem T, a także w szczegółach dotyczących powstania Posiadłości Spencer'a i losów rodziny jej architekta, czyli George'a Trevor'a. Dzięki temu nareszcie oficjalnie wiadomo, co tak właściwie stało się z ów inżynierem, jego żoną Jessica'ą i ich młodą córką Lisa'ą... Jako więźniowie Spencer'a, a później króliki doświadczalne prowadzonych w Posiadłości badań biologicznych, cierpieli straszne cierpienia i męki, które niesamowicie realistycznie i szczegółowo opisano. Niestety w Remake'u nadal nie otrzymamy odpowiedzi, dlaczego i przez kogo doszło do wydostania się wirusa w Posiadłości, oraz co dokładnie stało się z Drużyną Bravo... Można pomyśleć, że jest tego mało, ale zapewniam Was, że to, co zobaczycie w RE Remake przebija polotem i klimatem wszystkie wcześniejsze części Resident Evil...

Od początku prac nad REmake'iem było wiadomo, że najważniejszą zmianą w stosunku do oryginału będzie jakość grafiki... I rzeczywiście: graficznie nowy Resident Evil prezentuje się wręcz niesamowicie !!! Nigdy w żadnej części RE nie mieliśmy okazji podziwiać czegoś tak pięknego: wszystko działa niewyobrażalnie płynnie, a na każdym kroku rzucają się w oczy setki detali. Mimo wszystko akcja nadal jest ukazywana ze statycznych kamer (co mimo wszystko uważam za wielki plus), lecz widać, że ten sposób wyświetlania akcji został dopieszczony prawie do granic możliwości... Tła bowiem, prezentujące pomieszczenia, nie są już zwykłymi, statycznymi renderami, jak to miało miejsce w pierwszych trzech częściach RE, lecz naniesiono na nie ogromną ilość zmieniających się dynamicznie tekstur, które wprawiają w ruch całe ujęcie. Widzimy zatem poruszające się w wiatrem gałęzie drzew, liście czy nawet źdźbła traw, wspaniale animowane owady latające przy świecących się lampach, unoszący się podczas biegania kurz w Posiadłości, czy podążająca z wiatrem mgła... A to nie wszystko, gdyż w RE Remake po raz pierwszy w serii zastosowano system cieni z prawdziwego zdażenia, które dopełniają genialności dzieła... Możemy więc zaobserwować na przykład cienie liści i drzew rzucanych przez okno na ścianę przez księżyc, wspaniałą grę cieni powodowaną przez wiszącą na suficie lampę, cienie postaci i wszelkich przeciwników (ile to ja razy się własnego cienia przestraszyłem, nie mówiąc o cieniach przeciwników), czy błyski światła błyskawic w Posiadłości... Skoro jesteśmy już przy pomieszczeniach, miło jest wspomnieć o tym, że w RE Remake znajduje się bardzo dużo nowych miejsc do zwiedzenia w stosunku do oryginału. I tak mamy o wiele bardziej rozbudowaną Posiadłość Spencer'a, choćby np. o duży Taras na drugim piętrze, kilka nowych ścieżek w Ogrodzie porośniętych trawą i ogrodzonych wielkimi drzewami wraz z chatką ogrodnika, dodatkowe poziomy podziemi w Ogrodzie czy całkowicie "przebudowane" podziemia Strażnicy (Aqua Ring).

Postaci i przeciwnicy również są świetnie wykonani, a ich animacja jest niesamowicie realistyczna. Wszystkie części ciała są dokładnie opracowane, widać całą masę szczegółów, dzięki którym każda postać wygląda jak prawdziwa. Na dodatek graficy postarali się o takie detale jak ruch ust podczas rozmowy (wcześniej mieliśmy okazję go podziwiać jedynie w Resident Evil: Code Veronica), ruch oczu czy ich mrugnięcia, oraz tak genialny detal, jak możliwość rozpoznania po wyrazie twarzy czy dana postać się smuci, czy też jest niesamowicie przerażona (np. Barry), co wcześniej mogliśmy jedynie oglądać w sekwencjach FMV. Przeciwników również podrasowano do granic możliwości, ale najbardziej cieszy ich różnorodność wyglądu, szczególnie zombiaków. Spotkamy więc zombiaki grube, chude, łyse bądź posiadające eleganckie czupryny, ubrane w jakieś obuwie bądź bose, czy posiadające pokrwawione czy porozrywane ubrania. Poza starymi kreaturami, takimi jak pieski, pająki, Hunter'y itd, oczywiście znalazło się też miejsce dla nowych przeciwników, które niczym nie ustępują reszcie. Spotkamy między innymi Lisa'ę Trevor, która jest jednym z trudniejszych przeciwników w grze, a także dwa rodzaje nowych zombiaków (jeden powstaje w wyniku mutacji teoretycznie zabitego zwykłego zombie, a drugim jest Forest Speyer, obładowany menzurkami z wybuchającym paliwem, którego za licho nie można tknąć)...

Muzyka i efekty dźwiękowe również stoją na bardzo wysokim poziomie. Doskonale słychać wszelkie stuknięcia, odgłosy czy podmuchy wiatru, które są idealnie dopasowane i do których nie można się przyczepić. Muzyka natomiast jest o wiele lepsza niż ta z oryginału, mimo, że w większości są to po prostu przeróbki poprzedniej ścieżki dźwiękowej. Słyszymy więc stare kawałki w nowej formie (które są naprawdę świetne), jak i nowe, skomponowane specjalnie dla pomieszczeń, których nie było w oryginalnym Resident Evil.

Skoro mowa o nowych pomieszczeniach, to również należy wspomnieć, że w Remake'u rozstawienie przedmiotów (których też jest o wiele więcej niż w oryginale) jest zupełnie inne. Dzięki tym wszystkim zabiegom mamy wrażenie gry w coś zupełnie nowego, z lekką nutką deja vu... Wszystko to powoduje, że gra nie nudzi się szybko i nawet największy znawca oryginalnego Residenta trochę się namęczy, zanim przejdzie do końca grę. Na wspaniałą grywalność poza grafiką i cudowną muzyką również bardzo wpłyta udany pomysł dodania do gry tzw. Defense Items, czyli narzędzi do samoobrony (którymi są nóż, paralizator czy pojemniki z wybuchającym paliwem), dzięki którym kierowana przez nas postać może się automatycznie przed większością przeciwników obronić. Innym, równie genialnym dodatkiem, jest możliwość gry w trybie Real Survival, któy charakteryzuje się między innymi brakiem automatycznego namierzania, "niepołączonymi" ze sobą skrzyniami (przedmiot znajduje się tylko w tej skrzyni, do której go włożyliśmy), czy podrasowanym poziomem trudności, a także w Invisible Enemy, gdzie musimy się zmierzyć z niewidzialnymi przeciwnikami, w którym nagrodą za przejście jest specjalny przekaz od dyrektora - Shinji Mikami'ego, a także galeria niewykorzystanych w grze dodatkowych strojów. A tych nasze postaci mogą przywdziać razem 4, w których wyglądają porażająco (szczególnie Jill w standardowym stroju z Resident Evil 3 Nemesis)...

Wszystkie wymienione wcześniej rzeczy, czyli doskonała grafika, animacja, wręcz genialna muzyka, a także fabuła powodują, że podczas grania odczuwamy wspaniały klimat tajemniczości i strachu. Za każdym razem, kiedy kończyłem grę miałem od razu ochotę zagrać jeszcze raz i ponownie wgłębić się w ten niesamowity świat. Każdemu z reką na sercu polecam grę w tę cudowną część sagi Resident Evil, szczególnie posiadaczom konsoli GameCube, którzy do tej pory nie mieli okazji w nią zagrać.



Autor: MiGoo


 
Resident Evil: Marhawa Desire #4

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

X